Życie codzienne i projektowanie statków w Finlandii
Jestes gosciem numer:
Blog > Komentarze do wpisu

Murphy, nadmiar i lody północy

Duch Murphy'ego unosi się nad moją pracą w ostatnim tygodniu: jak nie masz zajęcia przez dłuższy czas to na pewno zaraz przyjdzie moment, gdy będziesz ich miał tyle, że nie będziesz w stanie ich ogarnąć. No i proszę - po ponad dwóch miesiąsach dłubania niepotrzebnych (na razie) programików w czwartek wystartował projekt ofertowy modułu generatorów dieslowych (na FPSO czyli "pływającą rafinerię", która będzie zakotwiczona u wybrzeży Brazyli) oraz kontynuacja obliczeń dynamicznego pozycjonowania dla statku wierniczego. W przyszłym tygodniu ruszy projekt koncepcyjny promu (podobno mam go poprowadzić) a jak znajdę chwilę, to mam jeszcze do zrobienia planowanie transoceanicznej podróży nie-do-końca-oceaniczniego statku (konkretnie lakera-jeziorowca, do żeglugi po Wielkich Jeziorach na granicy USA-Kanada) - czyli wytrzymałość wzdłużna na fali. Nie żebym narzekał - zdecydowanie wolę nadmiar pracy niż niedomiar.

A taki niedomiar będzie miała firma jako całość po tym jak pod koniec lutego skończy się projekt statku, o którym pisałem tutaj. Dotyczy to również znajomych z polskiej filii naszej Firmy, którzy wrócą do kraju (bo od dobrych kilku miesięcy siedzą u na w Raisio) i pójdą na przymusowy urlop. Generalnie sposób w jaki szefostwo Firmy ich  traktuje jest znacznie mniej profesjonalny niż się spodziewałem - ale to niezbyt dobry temat na publiczne rozważania. Dość, że może się zdarzyć, że polska placówka nie będzie już istniała za te kilka lat jak wrócimy do kraju - a to nie brzmi zbyt dobrze.

Jedną z osób mających wpływ na opisaną sytuację jest TS - szef kooperacji. Poza tym, że jest wyjątkowo rozgadany i towarzyski (jak na Fina), to mimo ponad półwiecznego stąpania po ziemskim padole (:-) jeździ tysiące kilometrów na motocyklu i bierze udział w wyprawach polarnych - w marcu zeszłego roku przeszedł (wraz z kilkuosobowym zespołem) Grenlandię w poprzek, na nartach! Ponad 650 km w ok. 30 dni, z ok. 100kg sankami za sobą - tutaj jest strona domowa wyprawy (wraz z dziennikiem podrózy) a na Picassie jest zestaw siedemdziesięciu kilku zdjęć z tej ekspedycji.

Powyższe potraktujcie jako zapowiedź mojego własnego cyklu o Grenlandii - początek za dzień lub dwa znajdziecie w zakładce "Grenlandia" u góry.

sobota, 30 stycznia 2010, finzynier

Polecane wpisy

  • Równonoc

    Przedwczoraj byla równonoc , zwana też ekwinokcjum, więc dziś o dwóch okrętowych równonocach z zupełnie innej bajki: EQUINOX to nazwa nowej serii masowców (stat

  • Zmiany

    Ostatni rok upłynął pod znakiem zmian. Począwszy od zdrowotnych po zawodowe. Na szczęście to, co najważniejsze (czyli rodzina) pozostaje bez zmian – bezpi

  • Wiza i emerytura

    Ostatnie kilka tygodni pracuję nad raportem dla klienta z USA nt. stateczności jego dwóch statków. Robota bardzo ciekawa, ale zaczęła się od zgrzytu - miałem je

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: