Życie codzienne i projektowanie statków w Finlandii
Jestes gosciem numer:
piątek, 08 stycznia 2010

Wiele sie działo od ostatniego wpisu więc jedynie w duzym skrócie:

   - w pracy zastój, poza dwutygodniowym projekcikiem (ale za to moim pierwszym samodzielnym:-) w listopadzie dłubię w Fortranie symulacje DP na ewentualne przyszłe projekty i troche pomagam w przygotowywaniu ofert (w ostatnim czasie złozyliśmy 6 ofert związanych z jednostkami typu FPSO)

   - podróż do Kraju nie obyła się bez przeszkód - 18. grudnia zamiast wyleciec o 18.55 wsiedliśmy do samolotu o 01.15 dnia następnego, cały ten czas spędzając w baraku zwanym Terminalem 2 w Turku. Nie wchodząc w szczegóły - daliśmy radę. Lot powrotny miał tylko 45min opóźnienia. I mimo, że w sobotę było w Turku -27 stopni, w niedzielę wieczór jedynie ok. -8 więc (po 20 min odsnieżania) samochód odpalił bez problemu

   - jeśli już o temperaturze - od ponad tygodnia jest całkiem zimno i leży mnóstwo śniegu. Dziś na przykład jest -16, ale po weekendzie ma byc cieplej. Najwyższy czas, bo przy mrozie poniżej -10 małe dzieci nie powinny wychodzic na dwór, więc Moje Panie kwitną od kilku dni w domu i już lekko wariują:-)

  - popycham powoli moje studia, w Gdańsku spotkałem się z profesorem-emeritusem, ekspertem stateczności, który zasugerował kilka możliwych kierunków badań. Do przedyskutowania z promotorem jeszzce w tym miesiącu.

  - mimo świąteczno-rodzinnego zabiegania (co najmniej dwie wyjazdowe wizyty w ciągu dnia, plus 4 spotkania z dentystą i kilka wieczornych spotkań) udało mi się też spotkac z kumplem z poprzedniej pracy, gdzie sytuacja wygląda coraz gorzej - roboty brak, przyszłośc niepewna a bezczelnośc Młodych Kreślarzy (zwanych też Specjalistami od Bardzo Spomplikowanego Programu Modelującego) dobijająca...

  - gdyby stopień zabiegania był mierzony ilością posiadanych kalendarzy to nie miałbym czasu na wizyty w toalecie. W mieszkaniu wiszą trzy (jeden ze statkami współczesnymi z Ships Monthly, drugi z żaglowcami od Teściowej, trzeci z antycznymi mapami od Brata) a w pracy będę miał 4 (jeden plakat-kalendarz z RINA do zasłonięcia okienka na korytarz, jeden z DNV do wiszenia przed oczami, jeden książkowy z Bratinej firmy do zapisywania Ważnych Rzeczy i jeden od Klienta, chyba do podarowania komuś, bo nie mam gdzie powiesic)

  - w międzyczasie minął też rok prowadzenia bloga - dzięki wszystkim czytaczom za te ponad 7000 odwiedzin

   - nie wie ktoś jak się można zaczepic na kilkumiesięczny pobyt na jednej ze stacji badawczych na Spitsbergenie, czytałem ostatnio jakiś wywiad na gazeta.pl wróciła polarna chrapka ...

Tyle na dziś

piątek, 30 października 2009

Ostatnie kilka tygodni pracuję nad raportem dla klienta z USA nt. stateczności jego dwóch statków. Robota bardzo ciekawa, ale zaczęła się od zgrzytu - miałem jechać do Houston na spotkanie z armatorem, stocznią i projektantem, ale nie pojechałem, bo ambasada USA w Helsinkach stwierdziła, że nie jest mi w stanie w ciągu tygodnia wydać wizy biznesowej. I to mimo, że na stronie departmanetu stanu stoi (dla Helsinek) jak byk: czas oczekiwania na interview: 2 dni, czas procesowania wniosku: 3 dni. Strasznie mnie to zdrażniło, bo oczywiście zamiast mnie pojechał Fin (bo Finowie są wciągnięci do Visa Waiver Program, czyli wypełniają jeden druczek i lecą). I tak, absolutnie bez własnej winy straciłem okazję wykazania się na spotkaniu z przyszłościowym klientem.

Jakby na pocieszenie, dziś dowiedziałem się, że po kolejnych przetasowaniach w strukturze firmy zostałem osobą odpowiedzialną za Hydrodynamics & Stability - Offshore !!! Niby de facto od jakiegoś czasu już tak było, ale oficjalne potwierdzenie tego w strukturze firmy nastraja optymistycznie.

Innym poztywnym aspektem było przypomnienie sobie o zasadach działania fińskiego systemu emerytalnego. A przypomniał mi mój fundzusz emerytalny Varma przysyłając coroczne rozliczenie. Wygląda to w skrócie tak: składka odprowadzana z pensji wędruje w większości na fundusz "emerytury zarobkowej", zarządzany przez prywatną firmę. Mniejsza części idzie do tutejszego ZUS+NFZ czylli Keli. Po osiągnięciu wieku emerytalnego (65 lat dla obu płci, z możliwościami obniżenia tego wieku jak i wydłużenia czasu pracy - z uwagi na sytuację demograficzną rząd namawia do przedłużania, ale nie zmienia przepisów) jest ci wypłacana emerytura zarobkowa. Jeśli z powodu małych zarobków/stażu pracy jest ona niższa od pewnego minimum - Kela dopłaca "emeryturę państwową". Są do niej uprawnienie tylko ci, którzy większość życia spędzili w Finlandii (poniżej 80% czasu między 16 a 65 rokiem życia następuje stopniowa redukcja, jeśli przebywałeś poniżej 3 lat - nie masz prawa do niczego, nawet jeśli akurat mieszkasz w Finlandii). Zainteresowanym szczegółami polecam stronę KELA . Każdy pracujący w Finlandii dostaje regularnie informacje ile uzbierał w fundzusz na emeryture zarobkową i jak się to przełoży na jego emeryturę w przysłości. I tak wychodzi mi, że za każdy rok pracy w Finlandii będę dostawał ok. 40 EUR. Jakby tak pozbierać to wszystko do kupy, to wychodzi, że jeśli w wieku 65 lat przeszedłbym na emeryturę będę dostawał w okolicach 70-80% pensji - całkiem nieźle (oczwiście zakładając, że nie będzie znaczących skoków inflacji, dochodów i indeksów giełdowych). Generalnie system wydaje mi się bardzo sprawiedliwy i motywujący do pracy.

Co ciekawe, mimo generalnych strat za rok 2008, które mój fundusz poniósł, miesięczna emerytura wyliczona za 2007 rok wzrosła (w porównaniu z wyliczeniem z zeszłego roku). Może wynika to z prawodastwa zabezpieczającego interesy  emerytów?

Mimo 15% spadku wartości aktywów Varma to największy gracz na Helsińskiej giełdzie, a dzięki temu jestem za ich pośrednictwem współwłaścicielem takich firm jak Wartsila(silniki okrętowe), Nokia, Fortum(energetyka), Nordea czy Stora Enso(przem. papierniczy).

PS: Gdańsk staje się ważnym centrum logistycznym dzięki przedłużeniu linii kontenerowej Maerska z Chin do Polski - więcej tutaj.

20:39, finzynier , w pracy
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 września 2009

Byliśmy w poniedziałek w Helsinkach (chociaz tak na prawdę to w Espoo, na kampusie politechniki na Otaniemi i u znajomych) i w czasie oczekiwania na spotkanie z wykładowcą zgarnąłem wewnętrzne pisemko TKK (czyli Helsinki Univeristy of Technology), o dziwo w wersji angielskojęzycznej. Pisemko jest do sciągnięcia tutaj. Kilka refleksji mi się nasuneło, proszę porównac moje poniższe streszczenie z polską rzeczywistością.

I tak, na czwartej stronie - w nowym roku akademickim (który zaczynął się na początku września) uczelnia przyjęła na studia drugiego stopnia (czyli magisterskie uzupełniające) 593 osoby, z czego 378 (64%) legitymuje się licencjatem/inżynierem z nie-fińskiej uczelni. Ogólna tendencja jest taka, że ludzie z fińskim bachelorem są absolwentami wyższych szkół zawodowych (AMK, university of applied science, kiedys zwane politechnic), a ci z nie-finskim dyplomem (głównie z Chin, Indii, Pakistanu i innych krajów, głównie azjatyckich, w sumie 52 narodowości) zapisuja się na jeden z 13 (!) kursów wykładanych po angielsku.

Jaki jest procent zagranicznych studentów na polskich uczelniach i ile kursów/kierunków jest dostępnych po angielsku ?

Strona 6 i wspaniały pomysł - konkurs dla dzieci z klas 1-6 pod tytulem "To działa!" - czyli wymyślanie i budowanie w czteroosobowych zespołach ruszających się zabawek. W tegorocznej edycji wzięło w sumie udział 21500 uczniów którzy stworzyli 5400 zabawek. No i na podsumowanie cytat:

"Technology education is part of the core curriculum for comprehensive schools in Finland. The aim of technology education is that young people understand what is meant by technology and learn to use and develop it."

 Ponieważ wiodącym temayem numeru są Młodzi Przedsiębiorcy-Młode Firmy, więc poza informacją o organizacjach wspierających młodych przedsiębiorców (np. www.aaltoes.com, www.bit.fi, www.tuli.fi) czy o konkursach na najlepszy pomysł na firmę (www.venturecup.fi) mamy kilka historii modych firm:

      - ZenRobotics, czyli zasotoswanie badań nad mózgiem i sztuczną inteligencją do sterowania robotami przemysłowymi

       - HILA, czyli internetowy system wymiany informacji o problemach, błędach i możliwych ulepszeniach systemu scieżek rowerowych w Helsinkach

      - QSA Ltd, czyli matematyczne modelowanie ryzyka inwestyczyjnego i ubezpieczeniowego

      - Powerkiss Ltd, czyli urządzenie do bezprzewodowego ładowania telefonów komórkowych

       - Enfucell, czyli organiczne ogniwa paliwowe do zasilania elektroniki

Poza tym w numerze krótkie streszczenia 12 doktoratów ostatnio obronionych na TKK, w tym antena 60 GHz do komunikacji np. między odtwarzaczem blu-ray a telewizorem, logika obliczeniowa, zdjęcia żywych komórek w 3D oraz mutowanie komórek aby wydajniej produkowały kwas mlekowy. Zastanawiające jest, że spośród 12 autorów, jedynie 5 ma fińsko-brzmiące nazwiska - więc z jednej strony super fińska edukacja itd, ale badania to robią głównie obcokrajowcy (lub naturalizowani Finowie). Niby fenomen znany np. z USA, ale wcale nie rokujący dobrze tzw. państwom rozwiniętym.

A teraz kilka liczb na temat mojej fińskiej uczelni:

    - założona w 1879, prawa uniwersyteckie od 1908

   - 4 wydziały (faculty), 25 katedr (department)

   - 250 profesorów, 15000 studentów

   - rocznie około 1000 magistrów i 160 doktorów opuszcza uczelnie

    - roczny budżet (w 2007 roku) - 223 mln EUR (łącznie z państwowej kasy z innych źródeł)

Mała uwaga  - moja działka (Marine Technology) jest reprezentowana jedynie na tej uczelni w całej Finlandii (ok. to nie do końca prawda, bo inż. w tej branży możesz też zostac po turuńskiej AMK, czyli wyższej szkole zawodowej) i  jedynie przez zakład (Unit) w ramach Katedry Mechaniki Stosowanej na Wydziale Budownictwa i Architektury (Department of Applied Mechanics, Faculty of Engineering and Architecture) - wypuszcza średnio rocznie 12 magistrów i jednego doktora. Niech to będzie mój głos w dyskusji czy zlikwidowac wydziały okrętowe na gdańskiej i szczecińskiej politechnice ? Oczywiście, jeśli są słabe organizacyjnie, można miec w kraju 3 świetne stocznia, wielu producentów wyposażenia okretowego i kilka dobrych biur projektowych nie mając nawet katedry budowy okrętów. Nawet Holendrzy na swojej wiodącej politechnice w Delft (www.tudelft.nl) nie mają oddzielnego wydziału okrętowego, jest Faculty Mechanical, Maritime and Materials Engineering (http://3me.home.tudelft.nl/en/). Więc nie ruszają mnie argumenty o tradycji i kluczowym znaczeniu bla bla bla - zalezy mi jedynie, aby kształcenie i badania w tej działce nie zanikły w Polsce, ale w jakiej formie organizacyjnej ? Najbardziej wydajnej.

A już na sam koniec - 1 stycznia 2010 roku powstanie Aalto University - nazwana na cześc najsławniejszego fińskiego architekta Alvara Aalto (absolwenta TKK ale też projektanta gmachu głownego tej uczelni). Nowa uczelnia zrodzi się z połączenia Helsinki University of Technology (=TKK), Helsinki School of Economics i University of Art and Design Helsinki. Ma to pozwolic na multidyscyplinarną edukację ukierunkowaną na innowacje (tak można streścic calą medialną otoczkę towarzyszącą połączeniu). Przez analogię - to trochę tak jakby połączy Politechnikę Warszawską ze Szkołą Główną Handlową i Akademię sztuk Pięknych. Pomysł mi sie podoba, zobaczymy jak to bedzie wyglądało w praktyce.

Notka o zegarkach przechodzi z fazy zbierania materiałów graficznych do fazy grafomańskiej :-)

 

wtorek, 28 lipca 2009

... czyli, w ramach odrabiania zaległości, o drugiej wyprawie wioślarskiej tego sezonu.

Działo się to w pochmurną sobotę, 13 czerwca. Ruszyliśmy z mariny w Raisio, która leży dokładnie naprzeciw stoczni STX Europe, gdzie powstają największe statki pasażerskie (a właściwie wycieczkowe, cruise ships). Podwiosłowaliśmy więc najpierw pod sam kadłub, na dwóch poniższych zdjęciach widac nas (na pierwszym tylko w postaci kropki) przy dziobie Oasis of the Seas.

Gdy już minęliśmy ten ogromny kadłub zrobiliśmy jeszcze dwa zdjęcia, na pierwszym widac postępującą budowę na bliźniaczym Allure of the Seas.

Po kwadransie wiosłowania w kierunku Naantali dopłynęliśmy do rafineri Neste, która w taką pogodę sprawiała dosyc ponure wrażenie:

Następnie mieliśmy dobrą godzinę wiosłowania, w trakcie której z 10 razy musieliśmy robic zwrot o 90 stopni aby przyjąc falę od przepływającej motorówki dziobem - jedna z nich zmoczyla nas troche, z litr wody dostal się do kokpitu, ale skończyło sie na strachu. Po drodze mijaliśmy stocznie remontową, elektrociepłownie, terminal paliwowy, baze promową i klikanaśnie domków letnich (po przeciwnej stronie) aż w końcu dopłynęliśmy do mostu, po którym prowadzi droga na wyspy Rymantylli:

(po lewej stronie widac wieżę letniej rezydencji prezudenckiej Kulta Ranta)

Za mostem było już "z górki", po chwili zza skały wynurzył się kościół w Naantali, a po około 20 minutach wpływaliśmy już do mariny w tym miasteczku:

Na koniec dla zainteresowanych mapka, stworzona w oparciu o mapy topograficzne udostępniane przez zarząd lasów państwowych (www.excursionmap.fi) - jak widac przeplynelismy prawie 9 km.

środa, 08 lipca 2009

1.    Dobre – wracam właśnie z krótkiej przerwy w wakacjach – po dwóch tygodniach w Polsce, weselach Brata i Kuzyna, odwiedzaniu rodziny i znajomych Firma doszła do wniosku, że jednak będę potrzebny na spotkaniu z Klientem

2.    Złe – sam fakt, że musiałem tutaj przyjechac, bo oznacza ponad dwa dni rozłąki z rodziną i wysiadywania na lotniskach, dworcach, w samolotach, pociągach i autobusach. No i stracone niedzielne poprawiny u kuzyna

3.    Dobre – sam fakt, że mnie potrzebowali świadczy nieźle o mojej wartości dla Firmy (acz nie ma też się co zbytnio podniecac)

4.    Złe – spotkanie zaczęło się w poniedziałek o 9 i po jednej godzinie moje tematy się wyczerpały, mógłbym spływac spowrotem do domu jeszcze przed lunchem (jak bym się uparl), albo co najmniej wsiąśc w wieczornego WizzAira

5.    Dobre – czas podróży wykorzystałem i wykorzystam na przeczytanie:

- Sobotnio-niedzielnej Rzeczpospolitej

- Kalejdoskopu – pisemka pokładowego LOTu (fajny artykulik o Nowej Zelandii i wywiad z jakąś historyczką sztuki)

- Książki Lee Iacocci "Gdzie się podziali ci wszyscy przywódcy" (autor jest emerytowanym szefem Forda i prezesem Chrystlera z lat 80-tych, ciekawie pisze o kryzysie przywództwa, problemach amerykańskiej polityki zagranicznej i wewnętrznej, pozycja dosyc aktualna, bo wydana w 2007 r.)

- lutowego numeru Naval Architecta (odrabiam zaległości, które powstały w wyniku niewczytania do RINAowskiej bazy danych mojego nowego adresu, po tym jak przeprowadziliśmy się w styczniu)

6.      Złe - pogoda w Finlandii – jak wyjeżdżałem z Polski to w Trójmieście był upał, w Wawie letnia burza z piorunami przechodziła właśnie nad Okęciem jak wsiadaliśmy do autobusu, który miał nas zawieśc pod samolot, a w Helsinkach 13 stopni, w nocy spadło do 8 stopni, no zupełnie środek lata! Nie ruszałoby mnie to znacznie, gdyby nie to że za tydzień jedziemy na wyczekiwane wakacje do środkowej Finlandii (konkretnie do Północnej Karelii), i to z czteromiesięcznym potomkiem, więc zależy nam trochę na pogodzie. Choc i tak najważniejsze, żeby nie padało, w nosie z temperaturą

7.       Dobre  - odwołali mój lipcowy lay-off, więc mam wakacje a nie przestój, więc za lipiec wpłynie normalna kasa. Poza tym mam konkretną robotę od 20 lipca (gdy wracam z urlopu) tak gdzieś do połowy sierpnia, w tym dokument którego jeszcze nie robiłem – Hydrodynamiczna analiza ruchu (Motion Analysis) na chiński ciężarowiec wpływny. Moja firma przygotowywała już podobny dokument, na chińską barkę ostatniej jesieni i na brazylijskie FPSO w maju, ale robili to nas ludzie z biura w Helsinkach. Wiem o co biega, z czym to sie je itd, nawet byłem jednym ze sprawdzających przy dwóch poprzednich dokumentach ale jeszcze nie robiłem tego samodzielnie

8.      Złe – nie widziałem fantastycznego pięciosetowca w finale Wimbledonu, którym Federer (wygrywając coś koło 17-15 w piątym secie) pobił rekord mojego teniowego idola, Peta Samprasa zdobywając 15sty tytuł wielkoszlemowy

9.     Dobre – rozmawialiśmy ostatnio z Finżynierową nt. podróżowania z Potomkinią. Wygląda, że przekonała się już do tego, że jak dobrze zaplanujesz (no i trochę zapłacisz, bo na kempingi to raczej nie ma co liczyc) to jesteś w stanie zwiedzic z rocznym dzieckiem całkiem fajny kawałek Europy. Na razie plan zakłada na pewno weekend majowy w Hamburgu (kolejne urodziny portu, nocleg u znajomych w pobliskiej Bremie), prawdopodobnie marcowy tydzień we Włoszech (z naciskiem na Capri), chyba że odwiedzimy znajomych w Dubaju. A w wakacje – może Nordkap, może Portugalia, może Meksyk. Poza tym myślimy w weekendzie w Budapeszcie, Berlinie, Pradze lub Kopenhadze, może znów wyskoczymy na 1 dzień do Sztokholmu, bardzo polubiliśmy to miasto. Wygląda dobrze, prawda? 

wtorek, 09 czerwca 2009

Dziś krótka fotorelacja z pierwszej tegorocznej wyprawy na naszym canoe.

Mimo, że od środy do piątku padało to w sobotę, zgodnie z prognozą się przejaśniło i nie miałem problemu, aby wyciągnąć Łukasza i jego brazylijskiego kolegę, Marcosa na małe wiosłowanie. Pierwsze w tym sezonie, a jak się później okazało, dla moich współzałogantów - pierwsze w życiu. Na inaugurację wybrałem trasę po Aurze, rzece przepływającej przez centrum Turku.

Najpierw przywieźliśmy nasze pływadło z zimowego garażu:

 

Postanowiłem, że zaczniemy najdalej od ujścia jak się da, czyli zaraz poniżej wodospadu/zapory w dzielnicy Halinen.

Potem zsunęliśmy je z nadrzecznej skarpy po specjalnych szynach:

a po chwili już byliśmy na wodzie:

Jeszcze przed pierwszym zakrętem minęliśmy bliżej nieokreśloną instalację artystyczną:

Po 3 kilometrach dopłynęliśmy do mostu po którym autostrada z Helsinek wjeżdża do centrum miasta (jak widać mimo, że to właścicwie centrum miasta, to brzego rzeki mocno zarośniętę):

Po minięciu lewą burtą dzielnicy akademickiej dopłynęliśmy do katedry:

a po kolejnych dwóch mostach minęliśmy stary ratusz wraz z dywanem kwiatowym, który nie pozostawia wątpliwości przez jakie miasto przepływamy:

Potem jeszcze dwa mosty, jeden promik (FORI, pływający w tą i spowrotem, trochę się nakombinowaliśmy, aby go minąć), motorówka, która zmusiła nas do ostrego zwrotu aby przyjąć stworzoną przez nią falę dziobem, muzeum morskie, zamek, ujście rzeki do morza, terminal promowy, stacja straży przybrzeżnej i tak po prawie 7km i 2h wiosłowania dobiliśmy do pierwszej przystani na wyspie Ruissalo.

Jak na pierwszą dłuższą wyprawę to jestem bardzo zadowolony: canoe spisuje się bez zarzutów, tak samo wiosła, moje ramiona też spisały się dobrze. Jak pogoda dopisze to w następną sobotę wyprawa z mariny w Raisio do Naantali.

wtorek, 02 czerwca 2009

Gwoli przypomnienia: najpierw miałem przymusowy bezpłatny urlop między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. Potem cały luty i pół marca chodziłem do pracy trzy dni w tygodniu. W połowie marca potwierdził się kontrakt z Petrobrasem i zakończył się mój lay-off. Przez cały kwiecień i maj walczyłem najpierw z nową aranżacją zbiorników na FPSO, a potem nad zdolnością dynamicznego pozycjonowania. Z tego ostatniego nie jestem do końca zadowolony - udało mi się napisać (w Fortranie) programik symulujący system DP i współpracujący z AQWA-DRIFT, ale daje on zbyt 'gwałtowne' zachowanie jednostki a w rezultacie - zbyt duże pędniki. Będziemy musieli nad tym popracować jak już skończymy projekt (bo dosyć zgrabny raport dla Brazylijczyków udało mi się już złożyć).

W międzyczasie odbyłem coroczną "Personal Development Discussion" z nowym szefem. Miło się gadało, nic rewolucyjnego jednak nie ustaliliśmy. Ale za to dostałem (prawie równocześnie z tą rozmową) podwyżkę i premię za zeszły rok, więc nastroje na przełomie kwietnia i maja były bardzo dobre. Zaraz po długim weekendzie pojechaliśmy do kraju-raju ochrzcić naszą córkę, po powrocie mocno skupiłem się na dokończeniu obliczeń DP, a tu nagle przyłazi do mnie kadrowy i wręcza zapowiedź przestoju (lay-off warning) na CAŁY lipiec, co oznacza, że nie zobaczę ani centa lipcowej pensji. Jest jedna dobra strona tej sytuacji - nie zużyję 2,5 tygodnia urlopu, który planowaliśmy na przełom czerwca i lipca (bo jak jest lay-off to nie można brać urlopu), więc będę miał do wykorzystania więcej na póżniej (ponad ustawowe 3 tygodnie tacierzyńskiego do wykorzystania do końca roku). Poza tym może uda się uniknąć przestoju dzięki kontynuacji projektu dla Petrobrasu - pracujemy nad ofertą na etap FEED (Front End Engineering Design), który jest łącznikiem Concept Design (który zfinalizujemy pod koniec czerwca) a Basic Design (projekt techniczny), który mamy szansę zdobyć jesienią. Więc (wiem, nie zaczyna się zdania od więc...) generalnie rzecz ujmując - na dwoje babka wróżyła. Dam znać jak się coś wyjaśni.

Z innej beczki - podczas biegania słucham sobie z naszej mp-trójki różnych różności a głównie podcastów Nature i Science, ale też World Technology Podcast. Słuchając go ostatnio w samochodzie w drodze do Vierumaki (mieścina 20km na pólnoc od Lahti, w centrum sportowym mieliśmy seminarium doktoranckie) natrafiłem na krótką wzmiankę o stronie, gdzie można się całkiem na poważnie pobawić w rozpoznawanie galaktyk (podobno ludzie oko jest nieporównywalnie lepsze w tym niż jakikolwiek algorytm komputerowy). Jak ktoś ma ochotę - polecam www.galaxyzoo.org.

Trzymając się tematyki astronomicznej - na wygaszaczu mam Sun Clock, sciągnięty z www.mapmaker.com :

 

a za namową kolegi-fizyka sciągnąłem sobie też interaktywną mapę nieba z www.stellarium.org:

 

Teraz już nic, tylko czekać na porządną noc (bo u nas teraz ciemno to jest gdzieś między 2 a 3 w nocy, a i to nie do końca).

 

19:36, finzynier , w pracy
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 maja 2009

 

Głośno ostatnimi czasy o zmuszonych do upadku stoczniach produkcyjnych w Gdyni i Szczecinie. Mam swoje zdanie na ten temat (wkrótce odpowiedni post o tym), ale dziś chciałbym pokazać, że poza budową statków, całkiem niezłym biznesem jest ich projektowanie.

Wciąż istnieją wydziały Techniki Morskiej oraz Oceanotechniki i Okrętownictwa na politechnikach Szczecińskiej (obecnie Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny) i Gdańskiej odpowiednio, wciąż są absolwenci, z których przynajmniej cześć znajduje prace w zawodzie. Mógłby ktoś zapytać gdzie, przecież stocznie padają lub są w poważnych tarapatach? Otóż istnieje zadziwiająco duża ilość firm projektujących statki lub ich elementy, wg moich szacunków zatrudniają one w sumie około 1000-1500 osób, do tego dochodzi spora liczba wolnych strzelców, świadczących usługi zarówno biurom w Polsce jak i zagranica (chociażby tutaj, w Finlandii). Część z tych firm specjalizuje się w dokumentacji roboczej (detail/workshop design, generalnie prostsza część projektowania, przynajmniej sądząc po rynkowych stawkach za godzinę pracy projektanta), ale część robi też projekty techniczne (basic design) lub nawet wstępne i kontraktowe (concept, contract design).

Poniżej przedstawiam listę najważniejszych, jeśli ktoś miałby jakieś uwagi lub uzupełnienia – zapraszam do komentowania.

 

Biura Stoczniowe:

Gdańska Stocznia Remontowa (www.remontowa.com.pl)

utworzone w dopiero w 1997 r., głównie na bazie kadry ze Stoczni Północnej, zajmuje się głównie, choć nie jedynie, dokumentacja robocza

 

Stocznia Gdansk (www.stocznia.gda.pl)

obecnie chyba tylko dokumentacja technologiczna i traserska

 

NED (www.ned.pl)

należy do grupy Remontowa, specjalizuje się w niedużych jednostkach typu AHTS, holowniki, kutry, itp.

 

Crist (www.crist.com.pl)

dokumentacja technologiczna i traserska

 

Stocznia Marynarki Wojennej           (www.navship.com.pl)           brak danych

Stocznia ODYS                                 (www.odys-yard.com)             bd

Stocznia Wisla                                   (www.stoczniawisla.com.pl)   bd

Stocznia Gryfia                                  (www.gryfia.com.pl)              bd

Stocznia Maritim                                (www.maritim.com.pl)           bd

Stocznia Nauta                                  (www.nauta.pl)                     bd

Damen Shipyards                              (www.damen.pl)        centrala w Holandii na pewno ma spore biuro projektowe, ale w Gdyni chyba nic nie ma

 

 

Biura samodzielne:  

StoGda (www.stogda.pl)

Jedno z większych, powstało w oparciu o kadrę  biura projektowego Stoczni Gdańskiej na początku lat dziewięćdziesiątych

 

Baltic Design Centre (www.balticdesign.pl)

założony niedawno przez byłych głównych projektantów ze Stoczni Gdynia, obecnie należy do grupy Hammworthy (Wlk. Brytania)

 

MMC (mmc-shipdesign.com.pl)

Założone przez projektantów wywodzących się z biura NED, specjalizuje się w statkach offshore, ma siedzibę w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni

 

Ciba Design (www.cibadesign.pl)

głownie dokumentacja traserska

 

Genfer Lloyd (www.genferlloyd.pl)

mocno współpracujące z firmami norweskimi, sporo projektów dla przemysłu offshore

 

Calpol (www???)

głownie dokumentacja robocza i traserska, kadłubowa, stała współpraca z GSR

 

CTO (www.cto.gda.pl)

Zakład Projektowo-Technologiczny, brak bliższych danych

 

SeaTech Engineering             (www.seatech.com.pl)

Choren Design & Consult.     (www.choren.com.pl)

Midcon Designer                   (www.midcon.pl)

Navicentrum                         (www.navicentrum.wroc.pl)

Shipcon                               (www.shipcon.pl)

Nava                                   (www.nava.com.pl)

Sinus                                  (sinus.internetdsl.pl)

Naven                                 (www.naven.pl)

Galliot                                 (www.galliot.pl)

 

 

Filie zagranicznych biur projektowych

VikSandvik (www.vik-sandvik.com/VS_Poland)

obecnie cześć grupy Wartsila, głównie dokumentacja robocza jednostek typu AHTS, PSV

 

Ulstein Ship Design (www.ulsteindesign.com)

obecnie cześć grupy Rolls-Royce, głównie dokumentacja robocza jednostek typu AHTS, PSV

 

Brevik Engineering(www.brevikengineering.com)

kiedyś część koncernu Akre Yards, obecnie cześć grupy Noble Denton, przejętej niedawno przez grupę Germanisher Lloyd

 

Deltamarin (www.deltamarin.com)

filia fińskiego biura, specjalizującego się w statkach ro-ro, promach i wycieczkowcach, ale i statkach offshore

 

SafetyAtSea (www.safety-at-sea.co.uk)

filia szkockiej firmy projektowo-doradczej, głownie stateczność i niezatapialność

 

Cadmartech-PBSP Systems(Elomatic Group)            (www.cadmartech.com)

Groot Ship Design                                                (www.grootshipdesign.nl)

InOcean                                                             (www.inocean.pl)

Murray and Associates Poland                               (www.murrayna.pl)

 

Lista imponująca, prawda ?

00:06, finzynier , statki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 kwietnia 2009

... wygląda czasem jak żółwik:

czasem przybija piątkę:

a czasem poprostu śpi (jak niedźwiedź):

Od dziś powód możemy nazywac Finżynierówną, urodziła się 6 marca i miewa się całkiem dobrze. Tak jak jej Mama, Finżynierowa.

 Mam nadzieję powrócic do bardziej regularnych wpisów w nabliższych tygodniach, choc nie wiem czy znajdę czas, tym bardziej, że w pracy znów mnóstwo roboty, skończyło się bezrobocie, kończę pracę nad projektem dla Chińczyków a już nabiera tempa projekt brazylijski. Więcej wkrótce.

13:11, finzynier , portret
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lutego 2009

... na podstawie internetowego wydania (angielskiego) Helsingin Sanomat

 Serwerownia w miejscu fabryki papieru - Google kupi za 40 mln EUR zamkniętą niedawno fabrykę koncernu Stora Enso w Haminie, w płd-wsch.  Finalndii, z przeznaczeniem na centrum danych/serwerownie. Podobno decydującym czynnikiem był fakt, że w pobliżu powstaje elektrownia wiatrowa, od której Google chce kupowac prąd, zgodnie ze swoją polityką ekologiczną.

Nokia w kryzysie - fabryka w Salo (50km na wschód od Turku) wyśle w tym roku na przymusowy 3-miesięczny urlop 2500 pracowników w związku z ograniczeniem produkcji o 25%. Ponadto zamknięte zostanie centrum badawczo-rozwojowe tej firmy w Jyvaskykli, w centralnej Finlandii. To trzecie zlikwidowane centrum R&D, po niemieckim Bochum i kanadyjskim Vancouver.

Co czwarte ślub z obcokrajowcem - 25% zawieranych w Helsinkach małżeństw to związki, gdzie przyjajmniej jedno z partnerów jest obcokrajowcem. Co ciekawe Finki najczęściej wychodzą za obywateli Europy zachodniej, Finowie za to często wiążą się z kobietami z południowo-wschodniej Azji i Rosji. Dziennik spekuluje, że taka statystyka może wynikac po części z tego, że wiele fińskich par żyje w nieformalnym związku, podczas gdy rodziny zagranicznych partnerów często nalegają na zalegalizowanie związku.

Klawiatura zamiast długopisu - jedna ze szkół w Espoo, na przedmieściach Helsinek, najpierw uczy (już w zerowce) pisania na komputerze, a dopiero potem (w drugiej klasie) pisania ręcznego. Ma to ułatwic dzieciom wyrażanie się na piśmie, co jest bardzo trudne gdy najpierw trzeba się nauczyc ręcznie pisac. Podobno nie ma najmniejszych problemów z późniejszą nauką pisania odręcznego.

A poza tym - byliśmy dziś w parku narodowym Kurjenrahka, pospacerowaliśmy trochę po ośnieżonych mokradłach, nie było może tak ładnie jak na jesieni, kiedy byliśmy tam ostatni raz, ale spacer przyjemny. Polecam, jakby ktoś był w pobliżu.