Życie codzienne i projektowanie statków w Finlandii
Jestes gosciem numer:

portret

czwartek, 09 kwietnia 2009

... wygląda czasem jak żółwik:

czasem przybija piątkę:

a czasem poprostu śpi (jak niedźwiedź):

Od dziś powód możemy nazywac Finżynierówną, urodziła się 6 marca i miewa się całkiem dobrze. Tak jak jej Mama, Finżynierowa.

 Mam nadzieję powrócic do bardziej regularnych wpisów w nabliższych tygodniach, choc nie wiem czy znajdę czas, tym bardziej, że w pracy znów mnóstwo roboty, skończyło się bezrobocie, kończę pracę nad projektem dla Chińczyków a już nabiera tempa projekt brazylijski. Więcej wkrótce.

13:11, finzynier , portret
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 grudnia 2008

Rozmyślania nad odpowiednim wstępem do mojego bloga zajmują mi juz 9 miesięcy, więc olewam wstęp i zaczynam z marszu. 

Nazywam się Finżynier, mieszkam obecnie w Finlandii i jestem inżynierem. W pracy projektuję statki i inne pływające dziwadła, w wolnym czasie zwiedzam okolice, sporo czytam, choć ostatnio głównie zawodowo. (no i nie po polskiemu).  Od jakiegoś czasu zaczytuję się w przeróżnych blogach, niektórych gorszych, niektórych lepszych – co ciekawsze mają swoje odnośniki w lewej kolumnie. Więc i mi przyszła chęć popisać się od czasu do czasu erudycją, podzielić wrażeniami z pracy czy z odwiedzanych miejsc. Mam nadzieję, że będzie się to Szanownym Czytelnikom (dalej określanym jako SzCz) podobać choć trochę.

Stan na dzisiaj: pogoda do chrzanu, zima była w zeszłym tygodniu i się zmyła, w pracy chwilowo luzy, ostatnimi czasy pisze oferty, aby pomóc szefowi zdobyć jakieś zamówienie i mieć nad czym pracować. Ostatnio np. pisaliśmy ofertę skierowaną do greckiej firmy zajmującej się różnymi usługami budowlano-inżynieryjnymi. Firma ta zdobyła zlecenie na jakieś prace hydrotechniczne przy budowie portu w Omanie, wiec kupiła od singapurskiej firmy zbudowaną niedawno w Chinach barkę, klasyfikowana przez niemiecka firmę (GL). Do tego dokupiła gdzieś stary żuraw (czyli dźwig, bo dźwig to winda, bo z kolei na windę np kotwiczną powinno się mówić wciągarka, przynajmniej na statkach:-) i chce wynająć jakąś firmę (a my staramy się, aby była to nasza, fińska firma) aby zaprojektowała im połączenie tych dwóch elementów w jedną, bezpiecznie pływającą całość. Zawsze mnie fascynowała ta międzynarodowość w mojej branży, bo poza pewnymi problemami z komunikacją (rożnie to bywa ze znajomością angielskiego), koordynacją czasową (Brazylia jest z 6h do tylu, a Singapur z 4h do przodu, z Finlandii to nawet Glasgow jest 2h do tylu), kulturą biznesową i słownością,  daje szerokie możliwości podróżowania – a i tak tacy statecznościowcy jak Finzynier maja gorzej niż rurarze czy kadłubowcy – jednak częściej zdarza się inspekcja statku niż próba przechyłów. Wspomniałem o Brazylii bo ostatni rok spędziłem nad projektem dla Brazylijczyków, a dzisiaj pisałem ofertę dla innych, większych Brazylijczyków. 

 Obiecuję, że coś więcej dopiszę wkrótce, piszcie tylko w komentarzach, czy wolicie bardziej o statkach i pracy, czy o Finlandii i Finach. (mam nadzieję, że ktoś to w ogóle przeczyta poza najbliższą rodziną J)

19:43, finzynier , portret
Link Komentarze (9) »