Życie codzienne i projektowanie statków w Finlandii
Jestes gosciem numer:
wtorek, 16 grudnia 2008

Moja firma złożyła niedawno ofertę na dokumentację roboczą zupełnie niezwykłej jednostki. Będzie się nazywała PIETER SCHELTE, jej armatorem będzie firma Allseas z Holandii, i ma zostac oddana do użytku pod koniec 2012 roku. Będzie miała formę dwukadłubowej jednostki - katamarana. Stąd też tytuł - pewnien kolega w podstawówce próbował mnie przekonac, że statek trójkadłubowy powninien się nazywac trójmaran (a nie trimaran), w dwukadłubowy - dwumaran (a nie katamaran). Się znalazł Miodek jeden....

Przestrzeń między dziobowymi częściami kadłubów będzie służyła do usuwania (decommisioning) lub instalacji nadwodnych części platform (topside). Operacja będzie możliwa dzięki ośmiu "dźwigarom" (beams) z zaciskami (clamps) na końcach, które będą się wsuwały pod pokład platformy i zaciskały na jej nogach (powyżej linii odcięcią  od podwodnej części podpierajacej - jacketu). Maksymalna masa tak usuwanej/instalowanej konstrukcji to 48 000 t, ponad trzykronie więcej niż maksymalny udźwig największych dźwigów pływających (które mogą podnośic ciężary ok. 14 000 t, jak na przykład THIALF). PIETER SCHELTE w czasie operacji usuwanie części nadwodnej platformy będzie wyglądał tak:

Rufa jednostki będzie wykorzystywana do usuwania lub instalacji podwodnych konstrukcji wspierających platformy (jacket). Odbywac się to ma dwa przy pomocy dwóch ogromnych ramion, które (w przypadku usuwania) najpierw zostaną ustawione (prawie)pionowo, przymocowane do nóg jacketu przy dnie i przy powierzchni wody a potem posłużą jako dźwignia do położenia konstrukcji na pokładzie. Maksymalna masa jacketu - 25 000 t. Widok od rufy w trakcie usuwania/instalacji jacketu:

Trzecim możliwym zastosowaniem będzie układanie rurociągów podmorskich.  W tym celu środkowa częśc pokladu na lewej burcie będzie użyta do składownia i łączenia rur, a żądło (stinger), czyli 170-metrowa konstrukcja po której rurociąg jest opuszczany na dno będzie podwieszona między kadłubami na dziobie. Będzie to wyglądało mniej więcej tak:

Inne ciekawe dane: długośc 382 m, szerokośc 117 m, najwyższej klasy (DP3) system dynamicznego pozycjonowania (w sumie 12 pędników azymutalnych, prędkośc 13 węzlów), energię dostarczy 8 generatorów po 11 400 kW każdy w 4 siłowniach, nadbudówka będzie mogła pomieści 577 osób. Dzięki swej wielkości a więc co za tym idzie też niskiej wrażliwości na falowanie operacje (de)instalacji będzie można prowadzic do znaczącej wysokości fali (Hs) 3,5m. Więcej informacji można znależc na stronie armatora - ALLSEAS, skąd pochodzą informacje i grafiki.

Ponieważ projekt techniczny jest juz skończony, prawdopodobnie nie będę zaangażowany w to przedsięwzięcie  osobiście (nawet jeśli zdobędziemy kontrakt, co byłoby mocno wskazane w obecnych chudych, przestojowych czasach), ale miałem już stycznośc z tym projektem o wiele wczesniej - pod koniec 2002 roku, czyli dobre 6 lat temu, jeszcze jako student przygotowujący magisterkę na uniwersytecie w holenderskim Delft byłem na prezentacji fimry Excalibur, która stworzyła ten koncept. Wtedy jeszcze mówili o połączeniu dwóch zbiornikowców, z nadbudówkami na rufie, więc bez mozliwości operowania z jacketami. Jak widac udało im się zainteresowac potentata, zmodyfikowac projekt i pewnie zgarnąc za to niezłe pieniądze.

Ja też mam kilka, lekko zwariowanych, projektów różnych pływadeł, ktoś chce wejśc w spółkę?

10:34, finzynier , statki
Link Komentarze (2) »
środa, 10 grudnia 2008

Wyszperane na stronach głównego fińskiego dziennika - Helsingin Sanomat:

Co piąty fiński mężczyzna poniej 35. roku życia chociaż raz nadużywał alkoholu do tego stopnia, że można to zakwalifikować jako choroba alkoholowa. Co czwarta młoda Finka ma lub miała kliniczą depresję.

                                          Legenda: jasny błękit to kobiety, ciemny to mężczyźni.

                                                 1. kolumna - depresja

                                                 2. kolumna - stany lękowe

                                                 3. kolumna - nadużycie alkoholu (lub innych substancji)

                                                 4. kolumna - inne problemy psychiczne

Czy to dużo, nawet biorąc pod uwagę położenie i mentalność narodową? Wydaje się, że tak, ale nie widziałem nidgdy podobnych statystyk dla innych krajów. Szczególnie ciekawe byłby te dotyczące Polski i np. Wielkiej Brytanii czy USA.

... który przypada 6 grudnia. Kilka spraw warto wspomnieć:

Historia: nowoczesne dzieje Finlandii mozna opisać w kilku zdaniach. Najpierw okolo 1150 roku dotarli tu Szwedzi, z biskupem Henrykiem, obecnym patronem Finlandii, i zostali aż do 1809 roku, kiedy to w zamieszaniu wojen napoleońskich Szwedzi stracili Finlandię na rzecz Rosji. Wielkie Księstwo Fińskie otrzymało znaczną autonomię, Rosjanie przenieśli stolicę do Helsinek i traktowali Finów dosyć łagodnie (w porównianiu z Polakami). Gdy wybuchła rewolucja październikowa Finowie szybko zebrali parlament i 6 grudnia 1917 ogłosili niepodległość, przyklepaną 18 grudnia przez Lenina. Potem była wojna domowa (echa wojny białych z czerwonymi w Rosji Radzieckiej), którą, m.in dzięki interwencji wojsk niemieckich, wygrali biali (dzięki temu Finlandia nie stała się republiką radziecką). Potem była wojna zimowa w latach 1939/40 i wojna kontynuacji między 1941-44 - obie przeciwko Sowietom, ta druga w sojuszu z Hitlerem. Po wojnie Finlandia jako jedyna spłaciła kontrubucje wojenne wobec ZSRR (głównie w statkach) i na cały okres zimnej wojny wpadła w pośrednią zależność od Związku Radzieckiego - nie wstąpiła do NATO ani UE, wszelkie istotne elementy polityki wewnętrznej i zagranicznej musiały być uzgadniane z Moskwą. Do Unii wstąpili w 1994, euro przyjęli w 2002, do NATO nie wstąpili, i chyba szybko nie wstąpią.

Oficjalne obchody:  centralną częścią corocznych obchodów są parada wojskowa i bal prezydencki. Dlatego też wieczorem większość Finów zasiada przed TV i podziwia stroje śmietanki politycznej i towarzystkiej. W tym roku Pani Prezydent Tarja Halonen wyglądała tak:

 

Prezydent to ta po prawej, księżniczka w złotej sukni to posłanka i była minister z Parti Centrum Tanja Karpela, była Miss Finlandii - foto z www.hs.fi

 

Nasze obchody: świętowaliśmy na raty - najpierw w czwartek w szkole do której chodzi MM. Na dalekich peryferiach Turku, w eleganckim pałacyku uczniowie tejże szkoły zorganizowali uroczystą kolację, z przemówieniem radnej, refleksjami historycznymi dyrektora i uroczystym śpiewaniem hymnu.

 


Przy okazji okazało się, że obecna nauczycielka gramatyki MM była keidyś moją nauczycielką (przez te kilka tygodni stoczniowego kursu wczesną wiosną zeszłego roku, gdy próbowałem opanować podstawy tego dzikiego języka.

A we właściwe święto, czyli w sobotę wybraliśmy się do naszych dobrych znajomych - Beaty i Adolfo. Poza nami była jeszcze znajoma Rosjanka Weronika i fińskie małżeństwo Ansi i Andrea, z dziećmi. Ponieważ nasi lokalni goście spóźnili się prawie godzinę mieliśmy czas, aby udekorować stół i okolice:

 

 
Jedzenie było pyszne, a w szczególności przygotowane przez MM zrazy z łosia. Wieczór minął na ciekawych pogaduszkach - no bo i jak miałoby być inaczej, jeśli przy stole siedzeli biolog, filozof, medyk, zootechnik, matematyk, filolog i inżynier, z czterech różnych krajów.

 

wtorek, 09 grudnia 2008

Chcielibyście dostać pod choinkę statek w prezencie, a właściwie dwa? I to nie jakieś 30-letnie przerdzewiałe masowce od Greków, ale nowiutkie promy do przewozu 1200 pasażerów, 120 samochodów osobowych i 15 ciężarówek z prędkością większą niż dozwolona na drogach w polskich miastach (37 węzłów czyli ok. 68 km/h)? Jest to jak najbardziej możliwe, nawet w dzisiejszych czasach. Otóż prezydent Egiptu Hosni Mubarack odebrał kilka dni temu od władcy Arabii Saudyjskiej Abdullaha bin Abdulaziz Al Saud dwa takie statki, podarowne przez władców z Riyadu rządowi w Kairze. Noszą one adekwatne nazwy CAIRO i RIYADH, zbudowane zostały przez australijskiego specjalistę od tego typu jednostek Austala i będą obługiwac połączenia w poprzek Morza Czerwonego, z Egiptu do Arabii. Jest to szlak uczęszczany głównie przez muzułmańskich pielgrzymów do Mekki i egipskich robotników zasilających wiele z budów i rafinerii u Saudów. Ciekawe, prawda?

Same statki nie są jakieś rewelacyjne jeśli chodzi o wielkość czy osiągi, patrząc na inne produkty australijskiego przemysłu okrętowego. Nie są ani najszybsze - przynajmniej jeśli chodzi o jednostki napędzane silnikami spalinowymi (a nie turbinami) ten tytuł przypada oddanemu też przez Austala na początku tego roku promowi SHINAS (55,9 węzłów):

foto: AUSTAL (C)

Jesli chodzi o największy z najszybszych (a konkretnie pierwszy który jest w stanie przewieżc ponad 1000 ton ładunku z prędkością ponad 40 węzłów) to palma pierwszeństwa przypada zbudowanemu też w Australii, ale przez konkurencję - Incata prom NATCHAN RERA (i siostrzany NATCHAN WORLD):

foto: Incat (C)

Główni bohaterowie dzisiejszego wpisu zaś prezentują się (w bardziej technicznym ujęciu) następująco:

rysunek: Austal (C) 

Pełne info o tej jednostce tutaj.

12:10, finzynier , statki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 grudnia 2008

Wczoraj wyskoczyliśmy na kilka godzin do Helsinek (ok. 180km od Turku), głównie aby spotkać się z Moniką, dobrą znajomą z harcerstwa, która była na spotkaniu organizacji skautowych w stolicy Finlandii - więc czemu by nie skorzystać, pewnie i tak w czasie świątecznej wizyty w kraju nie znajdziemy czasu na spotkanie z nią. Przy okazji chcieliśmy sprawdzić czy otwarty został środkowy odcinek autostrady nr 1 (E18). Dotychczas bowiem (tzn. co najmniej od naszego przyjazdu do Finlandii we wrześniu 2006) wyglądało to tak, że jadąc od Helsinek najpierw jest z 50km autostrady, potem ok. 70 km normalną szosą (z kilkoma rozszerzeniami do 2 pasów przy ostrzejszych podjazdach), a ostatnie 60 km (lub więcej, jeśli jedzie się, jak my, w kierunku Naantali obwodnicą Turku) to znów autostrada. Budowa środkowego odcinka trwa podobno od dobrych kilku lat i całość miała zostać oddana w listopadzie tego roku. I już cieszyliśmy się, że tak się stało, bo koło Muurli (znanej z huty szkła produkującej Aalto-podobne wazony) nie byliśmy zmuszeni zjechać z autostrady, a pomkneliśmy dalej, przez 2. i 3. tunel na tej trasie i dalej świerzutką drogą, ale po ok. 23km miny nam zrzedły, po musieliśmy z niej zjechać i pozostałe 37km pojechać starą drogą.

 Ale nie o tym miało być - naszym głównym spostrzeżeniem było sporo samochodów leżących w przydrożnych rowach. Rzuciło nam się to w oczy w czasie tej podróży, ale jak pogrzebaliśmy w pamięci to też w najbliższej okolicy naszego domu widać ich sporo, np. na przystanku autobusowym przy fabryce Raisio Foods, na mojej codziennej drodze do pracy, od ponad tygodnia stoi (trochę na przydrożnym trawniku, trochę na przystanku autobusowym!) stuknięty Volvo 240 kombi. Nie wiem z czego to wynika - z braku obowiązku uprzątnięcia wraku, słabego egzekwowania tego obowiązku, braku złomiarzy, sporej opłaty za złomowanie samochodu?  Dziwi mnie to tym bardziej, że bywają wraki stojące tak słabo na poboczu, że zagrażające innym użytkownikom drogi a Finlandia, co by nie mówić, to kraj ludzi raczej przestrzegających prawa (acz bez przesady, jak uczy bliższe poznanie).

 Jutro o innej atrakcji mijającego weekednu - fińskim Dniu Niepodległości i dwóch imprezach, na któych go świętowaliśmy.

Wpadłem dzisiaj - zupełnie przez przypadek, bo za pośrednictwem youtuba - na jedną z podstron Massachusetts Institute of Technology - Open MIT Courseware. To całkiem darmowy i bezrejestracyjny dostęp do materiałów wykładowych najlepszego amerykańskiego uniwersytetu technicznego. Oczywiście nigdy nie zastąpi to prawdziwego studiowania, jak zresztą zapewniają władze uczelni na filmiku poniżej:

 

 

To już kolejny, po np. Monthy Pythonie, krok w kierunku darmowego (i legalnego) dostępu do inaczej całkiem  drogich materiałów. A propos MIT - MIT Engineer's Drinking song - filmik to jedynie slideshow, tekst różnych zwrotek (niektórych z filmiku nie ma, jest za to jest wiele dodatkowych) można znaleźć tutaj.

 

 

Komu się nie chce wsłuchiwać i klikać refren i jedna z najciekawszych zwrotki poniżej

We are, we are, we are, we are, we are the Engineers
We can, we can, we can, we can, demolish forty beers
Drink rum, drink rum, drink rum all day, and come along with us
'Cause we don't give a damn for any old man who don't give a damn for us

A maiden and an Engineer were sitting in the park
The Engineer was working on some research after dark
His scientific method was a marvel to observe
While his right hand held the figures, his left hand traced the curves

 

 

czwartek, 04 grudnia 2008

W ramach inauguracji kategorii statki i pierwszych zabaw z grafiką wrzucam dwa statki (a właściwie półtora):

foto: Mats Rosengren

DYNAMIC PRODCUER, ex RANGHILD KNUTSEN, czyli zbiornikowiec, którego przebudowa na pływającą rafinerię (FPSO - Floating Production Storage Offloading, czyli pływający magazyn-przetwórnia z możliwością rozładunku) właśnie rozpoczęła się w stoczni Sembawang w Singapurze. To nad tym projektem spędziłem większośc ostatniego roku. Więcej detali może kiedy indziej.

Oasis of the Seas

foto: Finzynier

OASIS OF THE SEAS w budowie, moje najpopularniejsze zdjęcie na portalu www.shipspotting.com , ponad tysiąc odsłon. Zrobione 15 kwietnia, od tego czasu statek urósł znacznie, został nawet kilka tygodni temu zwodowowany (wyprowadzony z doku). Po ukończeniu go pod koniec przyszłego roku bedzie największym statkiem pasażerskim świata. Buduje go stocznia STX Europe Turku (do niedawna Aker Yards Turku), 3 kilometry od mojej pracy.

Tyle na razie

08:30, finzynier , statki
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 grudnia 2008

Mimo, że zimy nie ma (patrz pierwszy wpis) chcę podzielić się kilkoma spostrzerzeniami o różnicach (głównie natury organizacyjnej) w podejściu do zimy w Polsce i Finlandii.

 

Po pierwsze trzeba pamiętać, że tu gdzie mieszkamy (miasteczko Raisio koło Turku) to najbardziej na południowy-zachód wysunięta części stałego fińskiego lądu. Dlatego zima jest tu stosunkowo najłagodniejsza, a zimowe noce najkrótsze. Ale i tak widać różnice w długości dnia w porównaniu z północną Polską, skąd pochodzę. W okolicach Bożego Narodzenia (a właściwie przesilenia zimowego zaraz przed nim) dochodzi to do 1-1,5h zarówno nad ranem jak i popołudniu, czyli dzień może być i z 3h krótszy – przynajmniej tak wynika z pobieżnych obserwacji, nie sprawdzałem w kalendarzu astronomicznym. Nie jest tragicznie, a wszystko i tak kompensują jasne noce pod koniec czerwca, o nich kiedy indziej. Jednak nawet te 3h zdają się wpływać na lokalsów dosyć mocno, są w zimę znacznie bardziej apatyczni i ospali niż przeciętny Polak o tej porze roku (nie mówiąc o gadatliwości i „towarzyskości”, której poziom niezależnie od pory roku można określić jako kilka rzędów wielkości poniżej średniej europejskiej – wszelkie stereotypy milczącego Fina są prawdziwe). Widziałem u nas w biurze kilka osób korzystających ze specjalnych lamp doświetlających postawionych nad biurkiem, które wpływają pozytywnie na samopoczucie poprzez/i (nie wiem) produkcję witaminy D. Podobno są na tyle skuteczne, że producenci stanowczo odradzają używanie po 18, bo można mieć poważne problemy z zaśnięciem. W zimowe wieczory (w ostatnich latach coraz częściej bezśnieżne) Finowie przesiadują w domach, czasem knajpach, ale głównie to w centrach handlowych - otwartych nawet w niedzielę, co zdarza się tylko w okolicach Świąt i w szczycie letniego sezonu, tj. na przełomie czerwca i lipca. Choć trzeba przyznać, że liczba biegających i spacerujących z kijkami Finów nie maleje, w zimę to jedni użytkownicy chodników poza centrami miast (w lato dochodzą rowerzyści i smigająca na motorynkach młodzież).

 

Oddzielnie chcę wspomnieć o odblaskach, bardzo popularnych wśród Finów (zwanych przez niektórych mieszkających tu Polaków złośliwie Fińczykami, choć to na bakier z gramatyką). Można je w sezonie kupić prawie wszędzie, i 90% osób poruszających się po chodnikach je ma, nawet dystyngowanym paniom dynda, zwykle podpięty pod kieszenią lub dopięty do torebki, odblask. Sporo biegaczy i prawie wszyscy zimowi rowerzyści je używają, wszystkie tornistry są w nie obowiązkowo wyposażone, większość dziecięcych i młodzieżowych kurtek ma wszyte odblaskowe paski w szwy czy po prostu naszyte fabrycznie aplikacje. Widziałem też odblaski przyczepiane do psich smyczy, dziecięcych wózków czy nosidełek. Generalnie bardzo mi się to podoba i sam noszę jeden odblask podczepiony do kurtki, rodzinie w kraju regularnie przywozimy takie w okolicach świąt, i generalnie jesteśmy za przeniesiem tego zwyczaju do Polski.

 

Wkrótce ciąg dalszy, o odśnieżaniu, oponach, lodzie i temperaturze.

wtorek, 02 grudnia 2008

Rozmyślania nad odpowiednim wstępem do mojego bloga zajmują mi juz 9 miesięcy, więc olewam wstęp i zaczynam z marszu. 

Nazywam się Finżynier, mieszkam obecnie w Finlandii i jestem inżynierem. W pracy projektuję statki i inne pływające dziwadła, w wolnym czasie zwiedzam okolice, sporo czytam, choć ostatnio głównie zawodowo. (no i nie po polskiemu).  Od jakiegoś czasu zaczytuję się w przeróżnych blogach, niektórych gorszych, niektórych lepszych – co ciekawsze mają swoje odnośniki w lewej kolumnie. Więc i mi przyszła chęć popisać się od czasu do czasu erudycją, podzielić wrażeniami z pracy czy z odwiedzanych miejsc. Mam nadzieję, że będzie się to Szanownym Czytelnikom (dalej określanym jako SzCz) podobać choć trochę.

Stan na dzisiaj: pogoda do chrzanu, zima była w zeszłym tygodniu i się zmyła, w pracy chwilowo luzy, ostatnimi czasy pisze oferty, aby pomóc szefowi zdobyć jakieś zamówienie i mieć nad czym pracować. Ostatnio np. pisaliśmy ofertę skierowaną do greckiej firmy zajmującej się różnymi usługami budowlano-inżynieryjnymi. Firma ta zdobyła zlecenie na jakieś prace hydrotechniczne przy budowie portu w Omanie, wiec kupiła od singapurskiej firmy zbudowaną niedawno w Chinach barkę, klasyfikowana przez niemiecka firmę (GL). Do tego dokupiła gdzieś stary żuraw (czyli dźwig, bo dźwig to winda, bo z kolei na windę np kotwiczną powinno się mówić wciągarka, przynajmniej na statkach:-) i chce wynająć jakąś firmę (a my staramy się, aby była to nasza, fińska firma) aby zaprojektowała im połączenie tych dwóch elementów w jedną, bezpiecznie pływającą całość. Zawsze mnie fascynowała ta międzynarodowość w mojej branży, bo poza pewnymi problemami z komunikacją (rożnie to bywa ze znajomością angielskiego), koordynacją czasową (Brazylia jest z 6h do tylu, a Singapur z 4h do przodu, z Finlandii to nawet Glasgow jest 2h do tylu), kulturą biznesową i słownością,  daje szerokie możliwości podróżowania – a i tak tacy statecznościowcy jak Finzynier maja gorzej niż rurarze czy kadłubowcy – jednak częściej zdarza się inspekcja statku niż próba przechyłów. Wspomniałem o Brazylii bo ostatni rok spędziłem nad projektem dla Brazylijczyków, a dzisiaj pisałem ofertę dla innych, większych Brazylijczyków. 

 Obiecuję, że coś więcej dopiszę wkrótce, piszcie tylko w komentarzach, czy wolicie bardziej o statkach i pracy, czy o Finlandii i Finach. (mam nadzieję, że ktoś to w ogóle przeczyta poza najbliższą rodziną J)

19:43, finzynier , portret
Link Komentarze (9) »